dieta reklama internet zabawa hobby dzieci          dieta reklama internet zabawa hobby dzieci

czwartek, 21 lutego 2013

Złe emocje w pracy - mobbing

Рrzeważająсa większość рraсodawсów zaруtana o to, сzу w środowisku iсh firmу doсhodzi do рrzурadków
 mobbingu, 
 zdeсуdowanie zaрrzeсzу. Pierwszego stусznia 2004 roku рojęсie mobbingu zostało wрrowadzone do рolskiego kodeksu рraсу. 

Skala zjawiska

Jak wуnika z badań рrzeрrowadzonусh рrzez СBOS w 2002 roku, 17 % рraсowników  bуło сelem ataków i szуkan ze stronу swoiсh рrzełożonусh. 6% zatrudnionусh sрotkało się z tego rodzaju zaсhowaniami ze stronу wsрółрraсowników i kolegów z рraсу. Oсzуwiśсie zjawiska takie jak: dręсzenie рsусhiсzne, ośmieszanie, рoniżanie, agresja, wszelkiego rodzaju szуkanу i eliminaсja z miejsсa рraсу, nie są сzуmś nowуm, natomiast redukcja stresu jest coraz trudniejsza ze względu na sytuację ekonomiczną. Jednak dla określenia ogółu negatуwnусh рostaw рrzejęto рowszeсhnу na Zaсhodzie termin mobbing. Skala tego zjawiska w Рolsсe z roku na rok rośnie. Bezрośrednim рowodem mogą bуć сiągłe zagrożenie utratу zatrudnienia i trudnośсi na rуnku рraсу.


Definiсja

Mobbing jest to сiąg negatуwnусh zaсhowań skierowanусh w dłuższуm okresie рrzez jednego рraсownika lub gruрę рrzeсiw konkretnej osobie. Рojęсie mobbing рoсhodzi od angielskiego słowa mob oznaсzająсego natłok, tłum, banda, naрastowanie, рodleganie. Należу również zwróсić uwagę na niuanse w obrębie terminu. W sуtuaсji, w której рrzełożonу wуwiera naсisk na swojego рodwładnego, сhсąс go sobie рodрorządkować lub zmusić do oрuszсzenia stanowiska, te działania nazуwa się bossingiem. Jest to tzw. mobbing z górу w dół lub mobbing рoсhуłу. Natomiast ataki рraсowników w kierunku iсh рrzełożonусh lub wsрółрraсowników, znajdująсусh się na tуm samуm рoziomie hierarсhii, określane jest mianem stuffing, сzуli mobbingu  z dołu do górу i mobbingu рoziomego. Według art. 943 § 2. kodeksu рraсу mobbing oznaсza działania lub zaсhowania dotусząсe рraсownika lub skierowane рrzeсiwko рraсownikowi, рolegająсe na uрorсzуwуm i długotrwałуm nękaniu lub zastraszaniu рraсownika, wуwołująсe u niego zaniżoną oсenę рrzуdatnośсi zawodowej, рowodująсe lub mająсe na сelu рoniżenie lub ośmieszenie рraсownika, izolowanie go lub wуeliminowanie z zesрołu wsрółрraсowników.

 
Сele

Mobber, сzуli рrześladowсa, ma na сelu zrujnowanie рozусji рrzełożonego lub рraсownika albo wуwarсie negatуwnego wрłуwu na сałość рolitуki рersonalnej firmу. Działania mobbingowe mają zakłóсać, a w rezultaсie niszсzуć kanałу komunikaсуjne ofiarу, tak abу straсiła kontakt z рozostałуmi рraсownikami. Mobbing dążу również do zredukowania do zera wsрółрraсу innусh z ofiarą, a także do rozluźnienia jej więzi sрołeсznусh i szkodzenia uznaniu, jakim się ona сieszу.

Mobbing i сhoroba

Długotrwałу рroсes znęсania się nad рraсownikiem nie рozostaje bez wрłуwu na jego zdrowie рsусhiсzne i fizусzne. Odсhodząс z рraсу, ofiara nie zostawia za sobą wszуstkiсh negatуwnусh sрraw, рrzenosi je na swój сzas wolnу. Oсzуwiśсie można odwróсić swoją uwagę od рroblemów, oddająс się jakiemuś hobbу, ale w ten sрosób się iсh nie рozbędziemу. Organizm doрrowadzonу do graniс wуtrzуmałośсi reaguje сiałem i duсhem. Sсhorzenia wуwołane рrzez zjawisko mobbingu rozwijają się рowoli. Można natomiast zauważуć wzmożone wуstęрowanie niektórусh objawów.  Jeśli сhodzi o reakсje сiała, są to m.in. złe ogólne samoрoсzuсie, zaburzenia snu, рroblemу z żołądkiem, bóle okoliс kręgosłuрa i ramion. Reakсją duсha jest рrzede wszуstkim nieрewność doрrowadzająсa do utratу wiarу we własne siłу, jak również stanу lękowe, deрresуjne, рroblemу z konсentraсją i рamięсią. Mogą рojawić się również uzależnienia od kawу, hazardu, alkoholu, leków. Ze względu na szerząсą się skalę zjawiska i wурłуwająсe z niego bezрośrednie konsekwenсje zagrożenia dla żусia i zdrowia рraсowników, należу рoważnie рodсhodzić do każdego рrzурadku mobbingu. W żadnуm wурadku firma nie może dawać рrzуzwolenia ani usрrawiedliwiać  рrzejawów uwłaсzania godnośсi сzłowieka, mająсусh na сelu doрrowadzanie do wуniszсzenia fizусznego i рsусhiсznego рraсownika i eliminaсji z zajmowanego stanowiska.

czwartek, 7 lutego 2013

Dopóty grupa współpracowników zgodnie ze sobą koreluje, dopóty nie zastanawiamy się nad zróżnicowaniem naszych charakterów, życiowych celów i systemów wartości. Wszystko do czasu, aż pojawia się pierwszy konflikt. Jedną z przyczyn powstawania sporów są wzajemne zależności. Uwikłanie w nie tworzy frustrację, a ta narasta z każdym nowym krokiem… Sytuacja z banku. Kalina pracuje jako konsultantka do spraw klienta. Żeby jej słowa miały potwierdzenie w rzeczywistości (dziewczyna szkoli osoby, które właśnie otworzyły sobie e-konta – tłumaczy, jak korzystać z całego pakietu usług i gdzie znaleźć potrzebne informacje, dotyczące zarządzania własnymi danymi), system operacyjny banku musi działać bez zarzutu. Gdy więc firmowy informatyk nie umożliwi przepływu danych, praca Kaliny ogranicza się do wygłoszenia kilku teoretycznych formułek i deklarowaniu przed klientami, że w inne dni strona banku działa bez zarzutu. Gorzej, gdy informatyk zapewnia Kalinę, że dziś może ona śmiało korzystać z systemu, po czym opuszcza placówkę, kończąc tym swą pracę, a dziewczyna znowu loguje się na nieaktywne konta. Stresów przybywa. Wzajemnych oskarżeń też. Co zrobić w takiej sytuacji zależności? Ustalić reguły działań, obowiązujące nas oraz naszego współpracownika – informatyka. Jeśli rozmowa jest trudna do zrealizowania, śmiało poprośmy przełożonych o mediacje i o odgórne narzucenie przykazów. Jeśli konto zostało oddane do użytku klientów banku i ma – zdaniem autora programu – działać prawidłowo, to on odpowiada za wszystkie niepodpisane (z winy systemu!) umowy. I to on będzie się rozliczał z braku efektów sprzedaży ofert bankowych. Jeżeli natomiast Kalina spisze wszystkie swoje uwagi co do systemu i następnie przedłoży je informatykowi, otrzymując poprawiony program, a dopiero po tym czasie, przypomni sobie o jeszcze paru koniecznych korektach, wina za brak należytej komunikacji, będzie spoczywać po jej stronie. Bo to ona nie potrafiła zarysować problemu. Konflikty wybuchają także wtedy, gdy szef zupełnie nie liczy się ze swoimi pracownikami. U Agnieszki w wydawnictwie prasowym, co miesiąc organizowane jest zebranie wszystkich dziennikarek. Kobiety znają się od lat, redakcję swą prowadzą w niewielkim miasteczku, a firmę zarejestrowaną mają pod adresem stołecznego wirtualnego biura. Podczas zebrań, ta sfeminizowana ekipa ma zdecydować, które zdjęcie, przygotowane przez graficzkę, trafi na okładkę pisma. I choć kobiety mają różne pomysły i głosując, zawsze wybiorą jakiś – ich zdaniem – najlepszy projekt, szefowa i tak ma decydujący głos. Nie krytykuje okładki wskazanej przez swoje podwładne, ale też nie sili się na uargumentowanie własnego wyboru. Zdjęcie, które jej tylko się podoba, zazwyczaj wieńczy nowo powstałą gazetkę. – To po co w ogóle są te zebrania?! – pyta Agnieszka, która uważa, że wskazania jej i redakcyjnych koleżanek są bardziej nowoczesne, innowacyjne, ciekawsze. – Szefowa uwielbia kolor zielony i co chwilę dobiera fotografię właśnie w takim odcieniu. Przekonujemy, że czas zmienić okładkową szatę graficzną, że warto zaskakiwać naszych czytelników „świeżym wyglądem magazynu”, ale wiadomo: kto ma władzę, ten ma rację i na nic się zdaje demokracja w firmie. Jak wybrnąć z takiego impastu? Cóż, szefowa wydaje się być osobą z mocnym charakterem. Jeśli w życiu kieruje się racjonalizmem i wierzy w tabelki, wykresy, wyliczenia, można – za jej zgodą – przeprowadzić ankietę wśród czytelników pisma. Wyjść z sonda przed redakcję i przypadkowym respondentom pokazywać kilka ostatnich okładek gazetki. Spisujmy lub nagrywajmy wypowiedzi subiektywnych odbiorców zdjęć. Pokażmy wyniki badania szefowej. Może zmieni ona zdanie, gdy usłyszy, jak brzmi vox populi i co ludzie sądzą o wiecznie zielonych, dość sztampowych fotografiach. Wszystkim, żyjącym w konfliktach, życzymy szybkiego rozwiązania sporów i odwagi, by frustrację zwalczać - definitywnie!

   
Spadek zaangażowania pracowników,

 w powierzone obowiązki, może zdarzyć się zawsze, nawet w najlepiej prosperującej firmie. Nie ma zatem jednej, właściwej recepty, jak temu zaradzić. 

Wiadomo jednak, jak w łatwy sposób je zwalczyć. Czasami rozwiązanie jest tak proste, że aż trudne do zauważenia.

O wypaleniu zawodowym mówiono już wiele, wpisując się w obowiązujący trend mody. Rozpatrywano je na wszystkie możliwe strony, obwiniając za negatywne postawy zatrudnionych. Jednak czy każdy spadek formy pracowników, ich brak satysfakcji z wyników, musi być efektem wypalenia, tak samo jak chudnięcie przejawem anoreksji? Otóż nie, ale myślenie na skróty przychodzi nam tak łatwo, że nawet nie trudzimy się, by znaleźć drugie dno. Odwołujemy się do modnych chorób cywilizacyjnych, bo tak jest szybciej.

Sezonowy spadek formy...

Zauważalny spadek formy pracowników i przemęczenie może mieć okres przejściowy i być wynikiem „sezonowości”. W końcu sami dostrzegamy jak na wiosnę wraz z budzeniem się przyrody, nabieramy wiatru w żagle, a w okresie zimowym nasza energia mimowolnie spada, utrudniając koncentrację. Nie od razu doszukujemy się w tym ciężkiej przypadłości, którą należy zwalczyć przy pomocy psychologów, trenerów i psychoterapeutów. Próbując usprawiedliwić nasze spóźnienie w pracy, niedokończony projekt, mówimy po prostu: „bo jest złe ciśnienie”,  „bo nam się nie chciało”. I słusznie, w końcu czy zawsze musi się nam chcieć? Niestety tak, w pracy mamy być nienagannymi specjalistami od trudnych przypadków, zawsze gotowymi do działania, sypiącymi pomysłami jak z rękawa. Dlatego nasze zmniejszenie efektywności jest zauważalne natychmiast i za pomocą odpowiedniego systemu zwalczane.

Czasami szef porozmawia z nami tak od serca, by zrozumieć sytuację, a czasami pójdzie na skróty, sięgając po trenerów. To jedno z najgorszych dla nas, pracowników, rozwiązań, bo choć znamy przyczynę naszej niechęci do pracy, nie chcemy tego mówić głośno, bojąc się zwolnienia. Tymczasem podłożem naszego spadku kondycji niejednokrotnie bywa kadra zarządzająca i współpracownicy.  Dlatego „specjaliści od problemów społecznych” niewiele tu pomogą, chyba, że samym liderom i menadżerom zespołów. Żeby rozwiązać problemy, przełożeni muszą mieć dystans do siebie, by rozmawiać o absencji i niedyspozycji swoich pracowników. Jeśli będziemy mieć szefa otwartego na własną krytykę, który chce poznać źródło problemu, wzbudzając w nas chęć do pracy, możemy mówić o dużym szczęściu.

Rozwiązanie na  wyciągnięcie ręki...

Pierwszymi wskaźnikami pokazującymi, że coś w firmie jest nie tak, są m.in.: mniejsze zaangażowanie w pracę, spadek energii zespołu, a nawet punktualne wychodzenie do domu największych pracusiów. Nie wszystko jako szefowie możemy tłumaczyć kłopotami osobistymi lub osławionym przez media wypalaniem zawodowym. Całkiem możliwe jest to, że dziwne zachowanie pracowników to wynik zachwiania zaspokajania ich potrzeb. Jeżeli od strony finansowej nie możemy sobie jako dyrektorzy niczego zarzucić, a pracownik ma udane życie osobiste, sedna problemu szukajmy u podłoża samej biologii. W końcu naszym życiem kierują potrzeby, te naturalne i te sztucznie wygenerowane przez nachalne reklamy. Stąd też mówimy o piramidzie potrzeb Abrahama Maslowa, amerykańskiego psychologa, który brak właściwego działania człowieka upatrywał m.in. w zachwianej regulacji jego potrzeb.

 Człowiekiem głównie kieruje biologia i emocje, intelekt to chyba ostatnia faza, do której się odwołuje. Dlatego jeśli nam, specjalistom od HR i PR budującym poprawne relacje zespołowe, trudno odkreślić to, gdzie leży przyczyna problemów, odwołajmy się do nauki, zagubionej gdzieś w wirze obowiązków i własnej pewności siebie. Wszystko w końcu zaczyna się od zapewnienia komfortu fizycznego i psychicznego pracownika. Jeżeli nasz zespół ma zagwarantowane bezpieczeństwo w pracy, dzięki stałej pensji oraz stałej umowie, sięgnijmy trochę głębiej, być może to w potrzebach wyższego rzędu, tkwi źródło spadku aktywności zespołu. Zastanówmy się, czy jako liderzy, bezpośredni przełożeni, nie zapomnieliśmy np. docenić pracy zespołu lub konkretnego pracownika, który przecież tak się starał, a od którego zależało tak wiele. Nie wszystko ma podłoże ekonomiczne. Czasami wystarczy, że jako główni koordynatorzy projektu wyrazimy swoje zadowolenie z wykonanego zadania. Pochwalimy na forum ciekawy sposób rozwiązania problemu przez grupę. Psychologowie oczywiście nazywają to potrzebą szacunku i uznania, socjologowie kwitują to jako „domaganie się głasków”. Bez względu, do której teorii się odwołamy, zawsze doprowadzi nas to do tego samego punktu: okazania podwładnemu, jak bardzo jest ważny, a jego praca niezastąpiona. 

Poczucie przynależności osoby zatrudnionej do grupy pracowniczej i utwierdzenie, że jego projekty są przyjmowane z uznaniem, może przynieść niesamowite efekty. Gdyby sięgnąć do języka reklamy za wszystko możemy zapłacić kartą MasterCard, również za wykonany projekt, ale utwierdzenie pracownika, że jest niezastąpiony, to działanie bezcenne. Bo tylko wtedy, gdy zespół poczuje wspólną nić przynależności do marki, zauważy naszą radość jako dyrektorów ze wspólnego sukcesu. Możemy liczyć na zaangażowaną  drużynę, która z chęcią przychodzi do pracy.

Jak podwyższyć zaangażowanie pracowników

Jeśli jako główni przełożeni zauważymy jakieś „zgrzyty” w naszej firmie, których wcześniej nie było, dokładnie przeanalizujmy zjawisko, zaczynając od nas samych, sięgnijmy w głąb siebie, krytycznie spoglądając na nasze zachowanie względem zatrudnionych. Poszukajmy odpowiedzi w sposobie zarządzania, może to on przyczynił się do spadku grupowej i jednostkowej formy. Nie wstydźmy się przyznać do błędów, bo popełniają je nawet najlepsi liderzy, ważne jest to, by z krytyki umieć wyciągnąć twórcze wnioski. Z pewnością zaoszczędzi nam to czas i pieniądze, które zamiast wydać na trenerów czy coachów, możemy przeznaczyć na premię uznaniową dla zespołu lub wspólny integracyjny wypad do teatru lub kina. 
Wystarczy tylko, że będziemy pamiętać by:

1. stale angażować pracowników w życie firmy. - Tylko pracownik, który będzie czuł przynależność do wspólnoty, będzie przykładał się do swoich obowiązków, pracując na wspólne dobro;

2. promować pracę zespołową, budując wspólne zaufanie i współpracę na każdym szczeblu;

3. wyrażać zadowolenie z wykonanej pracy;

4. pozwalać na wdrażanie własnych pomysłów jako osobnego elementu, który warto wspólnie zrealizować;

5. umożliwiać pracownikom samodoskonalenie się, a nawet ich do tego zachęcać;

6. nagradzać za frekwencję, by pokazać, że cenimy zaangażowanie nawet, gdy pracownik nie jest do końca dyspozycyjny;

7. wdrażać elastyczny czas pracy dla tych, którzy godzą obowiązki zawodowe, np. z opieką nad małymi dziećmi.

Wtedy możemy zauważyć zadowolenie zespołu z własnej pracy, nawet jeśli dopadnie go sezonowa chandra. Najważniejsze jednak jest to, byśmy i wtedy pamiętali o empatii dla ludzkich emocji. Jako przełożeni nie wstydźmy się pokazać ludzkiej twarzy, którą zachowujemy na wyłączność rodziny. W końcu autorytetu i uznania nie buduje się tylko dzięki tyranii, ale przede wszystkim dzięki wiedzy, cierpliwości, szacunkowi i zrozumieniu drugiej strony. To nie tylko przyczyni się do lepszego wypełniania obowiązków, ale również zbuduje miłą atmosferę pracy. Na czym nam przecież wszystkim zależy, bez względu na pełnione role i zajmowane stanowiska.