dieta reklama internet zabawa hobby dzieci          dieta reklama internet zabawa hobby dzieci

piątek, 21 grudnia 2012

Polskie bezrobocie. Przekleństwo starych i młodych Polaków.

 
Oficjalnie mamy w kraju około 2 miliony bezrobotnych. 
Ale to przysłowiowy czubek góry lodowej. 
Specjaliści od rynku pracą oceniają, że w rzeczywistości 
- nie pracuje około 5 milionów Polaków. 

Pracodawca ma ustawowy obowiązek, zawrzeć na piśmie umowę o pracę w ciągu 7 dni. Cóż z tego jednak, skoro często tego nie czyni. Więcej – zwykle pracodawca nie chce podpisać umowy nie tylko na cały etat, ale także na ¾ etatu czy ½ etatu ! Woli z „pracownikiem” zawrzeć umowę śmieciową, czyli umowę zlecenie lub umowę o dzieło. A skutki tego typu działań w skali kraju, są opłakane. Już ponad 4 miliony Polaków, pracuje na umowach śmieciowych.

 KATASTROFALNE SKUTKI UMÓW ŚMIECIOWYCH

 Młodzi ludzie w wieku 20-34 lata, coraz częściej dochodzą do wniosku, że są ... pokoleniem straconym. No bo tak ... Pracy na etat nie ma. A to jest główna bariera, która blokuje im dostęp do kredytu mieszkaniowego... A jak nie można dostać kredytu mieszkaniowego, to nie ma co nawet marzyć o własnym mieszkaniu. Innymi słowy, trzeba będzie mieszkać chyba aż do samej emerytury ... u rodziców. Brak własnego kąta sprawia, że albo nie myśli się w ogóle o posiadaniu własnego potomstwa albo jego posiadanie, odwleka się na lepsze czasy. Jest źle ale kolejne polskie rządy udają, że nic się złego nie dzieje. Tyle mówiło się np. o uruchomieniu taniego budownictwa socjalnego. To dzięki temu programowi, Polacy mieliby tanio wynajmować mieszkania oraz szybko przeprowadzić się tam, gdzie jest praca. I co ? I nic w tej sprawie, ani PO ani PSL nie zrobiły. Nic dziwnego zatem, że polskie dane demograficzne - są więcej niż fatalne.

 „ W 2009 roku wydatki socjalne pochłonęły 15,1 procent naszego PKB. Z tego 14,3 procent to wydatki na emerytury i renty z ZUS, KRUS i systemów służb mundurowych. Dla porównania : zasiłki rodzinne to zaledwie 0,5 procent PKB, a z funduszu pracy, czyli pomoc dla bezrobotnych to 1 procent PKB” - czytamy w raporcie przedstawionym przez Instytut Sobieskiego.

 Co to oznacza ? Dwie rzeczy. Po pierwsze, że w Polsce polityka prorodzinna to fikcja. Przeznaczanie 0,5 procenta PKB na pomoc rodzinie, to wydatek symboliczny. Państwo polskie, tak naprawdę tylko mówi o polityce prorodzinnej ale jej NIE realizuje. Więcej ! Nie ma spójnego i kompleksowego systemu prorodzinnego, który-by naprawdę wspierał polską rodzinę. A nasza przyszłość – to przecież nasze dzieci i nasza młodzież. A nie wydłużenie wieku emerytalnego do 67 roku życia ! Po drugie – pomoc dla bezrobotnych w wysokości 1 procenta PKB, jest dalece niewystarczająca. Co więcej, ta pomoc jest źle rozdzielana. Przykład ? Bardzo proszę. Państwo płaci (wynagrodzenie oraz składki na ZUS) pracodawcy, który zatrudni absolwenta na staż. Czas trwania umowy, 12 miesięcy. Pracodawca nie płaci nic. Ma darmowego pracownika, przez 12 miesięcy. Innymi słowy, zostaje mu w portfelu ponad 20 tysięcy złotych. W związku z tym, on już nigdy nie będzie chciał zatrudnić normalnego pracownika, któremu trzeba będzie zapłacić miesięczne wynagrodzenie i miesięczną składkę na ZUS. A gdy minie rok, pracodawca spokojnie rozstanie się ze stażystą. I były stażysta, zostanie bezrobotnym. A stopa bezrobocia, jak była wysoka tak pozostanie wysoka... Zaś pracodawca w tri miga, zgłosi się do Urzędu Pracy, po następnego stażystę (czytaj: darmowego pracownika). I to się nazywa, aktywna walka państwa z bezrobociem ... Żenada ! Państwo, nie stwarza też dobrych warunków dla tych, którzy chcieliby założyć własną firmę. Przepisów które są kulą u nogi przedsiębiorcy, jest bardzo wiele. To między innymi „dzięki” nim, statystyki przedsiębiorczości są tak niedobre. A mianowicie. Na 10 nowo powstałych firm – w ciągu 12 miesięcy zbankrutuje aż 7 firm ! Dwie firmy, będą funkcjonować na rynku ze zmiennym szczęściem. A jedna - okaże się gwiazdą.

Co z tego wynika ? Ano to, że polskie rodziny żyją w ubóstwie. Gdyby nie pomoc rodziców i dziadków, młodzi Polacy - nie mieliby co do garnka włożyć ...
Ba ! Jeśli włodarze naszego kraju, dalej nic nie będą robić w sprawach demograficznych – to czeka nas katastrofa. Za 20 lat ... Polska się wyludni i będzie w niej mieszkać tylko 35 milionów ludzi ! Tak, tak – ten proces już się rozpoczął. W roku 2002, mieszkało w Polsce 38 milionów 600 tysięcy osób. A spis powszechny przeprowadzony w roku 2011 wykazał, że jest nas tylko 37 milionów 200 tysięcy osób. Wniosek ? W ciągu zaledwie 9 lat, liczba obywateli naszego kraju – zmniejszyła się aż o 1 milion 400 tysięcy osób ...

Za to, w ciągu najbliższych 20 lat - liczba emerytów zwiększy się z obecnych 5 milionów do 8,5 miliona osób. Pytanie za 10 punktów. Kto wówczas, będzie pracował na tę ponad 8 milionową armię emerytów ? Przecież już dziś, ZUS nie ma pieniędzy na wypłaty emerytur. A mówiąc precyzyjnie ma, ale tylko dla 54 % emerytów i rencistów. Dla 46 % emerytów i rencistów, NIE ma ! I co robi ZUS ? Aby tym 46 % świadczeniobiorców wypłacić świadczenia - ZUS zaciąga kredyty bankowe. A spłatę tych kredytów, gwarantuje państwo ...

I tak rośnie z roku na rok, zadłużenie państwa. A głównym tego powodem, jest oczywiście ogromna rzesza ludzi bezrobotnych. Innymi słowy, miliony osób - które nie płacą składek na ubezpieczenie społeczne w ZUS-ie. Ale nasze elity polityczne, długo uprawiały politykę strusia. Czyli, chowały głowę w piasek. Uważano, że problem sam zniknie. Wystarczy tylko skierować pieniądze z jednej szufladki (OFE) do drugiej szufladki, czyli do ZUS. Nic z tego. Problem jest zbyt poważny, aby można go było rozwiązać kreatywną księgowością ... 

Tutaj wychodzi na jaw, brak spójnej i długookresowej strategii walki państwa, z bezrobociem. I oczywiście, marnotrawstwo tego co każdy kraj ma najcenniejszego. Czyli marnotrawstwo zasobów ludzkich.

A przecież, młode pokolenie Polaków powinno być katalizatorem rozwoju całego kraju. Powinno śmiało podążać w przyszłość i inwestować w rozwój osobisty i zawodowy. Ale brak stałej pracy, podcina Polakom skrzydła i niesie z sobą tylko patologie. Ludzie popadają w depresję i próbują sobie „pomóc” poprzez np. nałóg alkoholowy czy narkotykowy. Ci którzy mimo wszystko, założyli rodziny - dopuszczają się przemocy psychicznej i fizycznej wobec swoich najbliższych. Skutki tej przemocy, są dobrze znane polskim sądom. Co roku, w Polsce notuje się od 60 tys. do 75 tys. rozwodów. Zaś osoby które nie znalazły odpowiedzi na pytanie ^ jak żyć ? ^ - wybierają rozwiązanie ostateczne, czyli samobójstwo...

 O CZYM MARZĄ POLACY

 Mało kto wie o tym, że przeciętny polski absolwent, szuka pracy przez 23 miesiące ! Dla porównania, jego niemiecki kolega, szuka pracy przez ... 2 miesiące. Ale tam, w Niemczech – to właśnie państwo powiązało kształcenie młodych ludzi z potrzebami potencjalnych pracodawców. Innymi słowy, w Niemczech otwiera się i utrzymuje tylko takie kierunki kształcenia, które dają absolwentom szansę na pracę.

 A u nas - rząd Donalda Tuska, rządzi już Polską ponad 4 lata. I co ? NIC.
Więcej ! W Polsce, nikt tak naprawdę - nie jest odpowiedzialny za walkę z bezrobociem. Problem bezrobocia zamieciono pod dywan i uchwalono ... ustawę o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. A ta ustawa, to pic... Nie ma natomiast ustawy, gdzie konkretne organizacje państwowe i podmioty prywatne - są odpowiedzialne w imieniu państwa, za zwalczanie bezrobocia. I na to zadanie, otrzymują państwowe pieniądze z których co roku, muszą się szczegółowo rozliczyć. Nie ma ustawy, która ściśle wiązałaby kierunki kształcenia, z potrzebami rynku pracy. Mamy np. ponad 400 szkół wyższych. Ale co z tego, skoro mało która uczelnia, chce współpracować z przedsiębiorcami. Ba ! Otwieranie perspektywicznych oraz zamykanie źle rokujących kierunków kształcenia (z punktu widzenia rynku pracy), jest często misją nie do spełnienia. Dlaczego ? Bo na najbardziej oblegane przez młodzież kierunki, uczelnia otrzymuje największe dofinansowanie. Bo kadra akademicka uczelni uważa, że lepiej orientuje się ... w potrzebach rynku pracy ! Skutek ?
Około 5 milionów bezrobotnych – 2 miliony zarejestrowanych plus 3 miliony nie zarejestrowanych... A miało być tak pięknie.

 Wielu z nas, doskonale pamięta słowa samego szefa rządu, że Polska to prawdziwa „zielona wyspa” . I że na tę „zieloną wyspę”, wkrótce będą wracać młodzi i starzy emigranci zarobkowi. I że to właśnie w Polsce, powstaną wkrótce stabilne miejsca pracy... Wszystko to, okazało się lukrowaniem rzeczywistości. Dzisiaj sytuacja na rynku pracy jest jeszcze gorsza, niż w roku 2007.

 W firmach prywatnych, panuje dziki kapitalizm. Pracuję już ponad 5 lat i nigdy nie pracowałam na etacie. Zawsze była to umowa-zlecenie. U nas, ludzie pracują na śmieciówkach od lat. I nikt nie potrafił się postawić i zażądać etatu. Mój sąsiad, który obchodził niedawno 42 urodziny, poszedł do banku by zapytać się o jakąś pracę. Powiedziano mu, że praca jest ale on ... spóźnił się o 20 lat ! – mówi Marek, pracownik firmy budowlanej.

 Niestety, dyskryminacja zatrudnienia ze względu na wiek, to w kraju nad Wisłą chleb powszedni. Ludzie po czterdziestce czy po pięćdziesiątce – mają zerowe szanse na zatrudnienie. I co z tego, że ustawa zasadnicza gwarantuje (na papierze) obywatelom równość zatrudnienia. To tylko, martwy przepis. W praktyce, żadna instytucja nie broni prawa do równego zatrudnienia. Skutek ? W handlu, usługach finansowych czy gastronomicznych – w ogóle, nie spotyka się ludzi w średnim wieku. Wszędzie są tylko ludzie młodzi. Dyskryminacja kwitnie w najlepsze ... Trochę lepiej, sprawa zatrudnienia wygląda w państwowym urzędzie czy instytucji. Tam Polacy zatrudniani są na umowę o pracę ( cały etat, ¾ etatu, ½ etatu). I to niezależnie, od wieku. I taka praca, urzędnika czy choćby sekretarki – to dziś marzenie wielu Polaków. U państwowego pracodawcy, przestrzega się bowiem przepisów kodeksu pracy. Po okresie próbnym (który zwykle trwa 12 miesięcy) można liczyć na umowę na czas nieokreślony. Można dostać premię, nagrodę czy „trzynastkę”. Są płatne urlopy a praw pracowniczych, pilnują związki zawodowe. Pracodawca dba o przestrzeganie czasu pracy. To dzięki temu, ludzie mogą spokojnie zająć się swoją rodziną. Albo poświęcić go, na rozwijanie swoich hobby i zainteresowań.
 To dlatego, liczba zatrudnionych w sektorze państwowym i samorządowym, wzrosła w latach 2007-2011 o ponad 80 tysięcy. Dzisiaj w Polsce, liczba urzędników przekracza 370 tysięcy osób. A dla porównania w roku 1989, czyli ostatnim roku funkcjonowania PRL-u, w kraju było zaledwie 130 tysięcy urzędników.

Nie da się ukryć, kraj nad Wisłą i Odrą to bardzo drogie państwo !
 Praca w Polsce, jest wysoko opodatkowana. Dzisiaj, pracodawca płacąc pracownikowi 1000 PLN – musi zapłacić jeszcze 700 PLN w postaci podatków i składek około płacowych. Innymi słowy – koszt pracy wynosi aż 70 % ...
To dlatego, wielu pracodawcom zatrudnienie pracownika – po prostu się nie opłaca.

Czas najwyższy to zmienić. Czas najwyższy, wprowadzić takie rozwiązania prawne, które sprawdziły się w innych krajach europejskich. Takie rozwiązania prawne, które sprawią, że zatrudnienie każdego obywatela naszego kraju, będzie dla przedsiębiorcy opłacalne. Liczby są bowiem, bardzo wymowne.
Ekonomiści wyliczyli, że zatrudnienie TYLKO 1 miliona bezrobotnych – przyniosłoby państwu ponad 75 miliardów złotych rocznie !!! Z takim przychodem, dziura budżetowa w wysokości około 40 miliardów złotych, zostałaby zasypana natychmiast. A zostałoby jeszcze 35 miliardów złotych, które można by wydać na modernizację państwa. Ale nasze elity polityczne, tak naprawdę NIE chcą walczyć z bezrobociem. Dlatego też na pytanie, co z tym polskim bezrobociem ? 
 
Odpowiedź jeszcze długo będzie brzmiała – BEZ ZMIAN !

piątek, 7 grudnia 2012

W poszukiwaniu pracownika lojalnego

 
Lojalny pracownik 

- Coraz częściej trafiam na artykuły i badania mówiące o tym, jak wielu pracowników chętnie odejdzie z obecnej firmy. Oznacza to, że gdy tylko sytuacja na rynku pracy się polepszy, wiele firm może spodziewać się utraty cennych pracowników.  

Bezpośrednią inspiracją do napisania tego artykułu był tekst Pana Jacka Kowalczyka z Pulsu Biznesu, z którego wynika, że aż czterech na pięciu pracowników rozważa odejście od swoich obecnych pracodawców. To bardzo wysoki odsetek, zwłaszcza, że sytuacja na rynku pracy niezbyt sprzyja pracownikom, gdyż bezrobocie jest ciągle dość wysokie i niewiele firm szuka stałych pracowników. Widać więc, jak bardzo pracownicy są z jednej strony zdemotywowani, a z drugiej gotowi na podjęcie ryzyka i stresu wiążącego się ze zmianą pracy.

Mam nieco odmienne podejście do prowadzenia biznesu. W moim świecie zawodowym, stworzona przeze mnie organizacja przynosi wymierne korzyści każdemu zaangażowanemu w nią pracownikowi. Te korzyści to nie tylko pieniądze. Praca zapewnia również wyższe potrzeby: przynależność, bezpieczeństwo, solidarność, samorealizacja, wiedzę.
Czy jest to możliwe? Oczywiście, że tak. Jednak, aby zapewnić takie środowisko pracy, potrzebuję zrekrutować ludzi, którzy cenią podobne do moich wartości, innymi słowy: grają według moich zasad.

Wiele firm umieszcza na swojej stronie dumne slogany, które mają przyciągnąć kandydatów. Jednak w praktyce niewiele firm wykorzystuje te wartości korporacyjne jako kompetencje, które trzeba brać pod uwagę w procesie rekrutacji. Zatrudniamy osoby o odpowiednim wykształceniu, wieloletnim doświadczeniu w interesującej nas dziedzinie, o pożądanych umiejętnościach, a potem dziwimy się, że pracownicy chcą odejść, gdy w firmie dzieje się trochę gorzej. Odchodzą ponieważ nie czują się z wiązani z organizacją.

Aby zatrudnić pracownika, który będzie prawdziwym wsparciem dla organizacji, należy przede wszystkim wiedzieć jaki, jest cel oraz wartości firmy. Jeżeli będziemy rozwijać nasze umiejętności managerskie oraz klarownie określimy kierunek rozwoju naszej organizacji, znajdziemy pracowników, którzy za nami podążą. Rekrutacja to początek wspólnej drogi.

środa, 21 listopada 2012

Jak zachować się na rozmowie kwalifikacyjnej

 
Życie młodego człowieka jest usiane 
rozmowami kwalifikacyjnymi

Taka rozmowa w przypadku starania się o nową pracę to standard. Niektóre kierunki studiów także przeprowadzają rozmowy, zanim przyjmą kandydatów. 

Warto wiedzieć, jakie zasady obowiązują podczas takiej rozmowy, bo nawet jeśli ktoś posiada znakomite referencje, może łatwo „spalić się” w oczach potencjalnego pracodawcy. Oczywiście, kluczową kwestią jest to, że rozmowa powinna być przeprowadzona rzeczowo i profesjonalnie. Rekruter powinien pytać o wykształcenie i doświadczenie zawodowe, ewentualnie o zainteresowania kandydata oraz jego cele. Niestety, czasami osoby poszukujące pracowników mogą posunąć się za daleko i zadać pytania, które nie powinny paść. Jednym z nich jest pytanie kierowane do kobiet o planowanie rodziny i ciąży. Wtedy należy kulturalnie, ale stanowczo odmówić odpowiedzi.

Przed przystąpieniem do rozmowy należy solidnie do niej się przygotować. Przede wszystkim należy pozyskać jakieś informacje o firmie, to znajomość rynku dobrze świadczy o kandydacie. Dobrze jest również usystematyzować sobie swój dotychczasowy dorobek zawodowy, żeby osoba prowadząca rozmowę nie zaskoczyła pytaniem o największy sukces zawodowy itd. Trzeba także odpowiedzieć samemu sobie na pytanie o cele oraz priorytety.

Ważna jest aparycja. Wygląd zewnętrzny stwarza pierwsze wrażenie, więc powinien być schludny i odpowiedni do sytuacji. Na kierownicze stanowiska oraz wszystkie stanowiska związane z finansami, prawem, należy założyć coś klasycznego, zachowawczego. Dla mężczyzn – garnitur, koszula i krawat. Dla kobiet – garsonka i elegancka bluzka. Na bardziej awangardowe stylizacje mogą pozwolić sobie tylko przedstawiciele wolnych zawodów oraz, przede wszystkim, artyści i osoby pracujące w działach kreatywnych.

Czasami przyszły szef, chce nieco przetestować kandydata. Może na przykład zaproponować wyjście na papierosa lub kieliszek alkoholu. To może być pułapka. Kandydat na pracownika, który zgadza się na picie alkoholu w czasie pracy, może wzbudzić uzasadnione podejrzenia. O ile kwestia wyjścia na papierosa jest sporna – bo rekruter może to odebrać nawet pozytywnie, jeśli sam jest dużym zwolennikiem papierosowego dymka, to sprawa z alkoholem jest prosta. Nie powinno się przyjmować propozycji napicia się alkoholu, bez względu na to, czy będą to wspólnie wzniesione toasty kieliszeczkiem wódki, lampkami dobrego wina czy drinkami z whisky.

Na koniec rozmowy należy podziękować za poświęcony czas. Bez względu na to, jak ona przebiegła, warto pozostawić po sobie pozytywne wrażenie. Kultura osobista to coś, co ma ogromne znaczenia na stanowiskach związanych z kontaktem z klientami. Potem, nie pozostaje już nić jak tylko czekać na telefon.

środa, 7 listopada 2012

Praca za granicą - trendy i aktualne kierunki

 
Podstawową funkcją społeczną, jaką spełnia każdy człowiek, jest praca. Dzięki niej może przysłużyć się całemu społeczeństwu, a przede wszystkim, zarobić na utrzymanie siebie i najbliższych. Niestety, ale w obliczu coraz większego bezrobocia w Polsce i marnych płac, ludzie zaczęli emigrować „za chlebem”. 

Taka sytuacja ma miejsce od chwili wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, a więc od 2004 roku. W tym czasie otworzyło się dla polskich pracowników wiele granic i mogli oni bez trudu wyjechać do legalnej pracy – choćby do Wielkiej Brytanii czy Irlandii.

Mogłoby się wydawać, że niedawny kryzys gospodarczy, który swym zasięgiem objął niemalże cały świat, będzie miał wpływ na emigrantów zarobkowych z Polski, rozsianych po takich krajach jak wspominane Anglia i Irlandia, Niemcy, Francja, Hiszpania czy Włochy. Nic bardziej mylnego. Oczywiście, część osób wraca do Polski, ale powroty te zwykle nie są podyktowane niemożnością znalezienia dobrej pracy za granicą.

Zapowiadanej fali powrotów nie widać. Patrząc na dane Eurostatu, który porównał liczbę mieszkańców krajów Unii Europejskiej z 1 stycznia 2009 roku z prognozą na 1 stycznia 2010 r., najwięcej osób przybyło w ciągu roku we Włoszech. Część osób to polscy emigranci, przyjeżdżający do Włoch za pracą. Dużą popularnością wśród kierunków emigracyjnych Polaków, cieszy się Belgia i Holandia. Podobnie jest z krajami nordyckimi. Wiele osób wciąż pracuje w Wielkiej Brytanii czy Irlandii. Co ciekawe, kryzys ekonomiczny spowodował, że Polacy są pożądani na zagranicznych rynkach pracy. Nie trzeba im bowiem zapłacić tyle, co rodowitym mieszkańcom danych krajów, a mają opinię sumiennych i pracowitych.

Do pracy za granicą jeszcze 4 lata temu wyjeżdżali przede wszystkim robotnicy i pracownicy sezonowi. Szybko do tej grupy dołączyli fachowcy – hydraulicy, gazownicy, elektrycy, czy szeroko rozumiani budowlańcy. W ich ślady poszły pielęgniarki i lekarze, którzy za granicą otrzymują znacznie wyższe wynagrodzenie niż w Polsce. W ostatnim czasie na emigrację zarobkową decydują się ludzie wykształceni, zaraz po studiach, którzy za granicą znajdują pracę w swoim zawodzie. Ci ostatni osiedlają się w Wielkiej Brytanii, czy w Holandii i ani myślą wracać do Polski.

W 2009 roku nasz kraj mogło opuścić 15,4 tys. osób więcej, niż do niego wróciło. Takie dane podaje raport Eurostatu. Ujemne saldo migracji można wytłumaczyć w zasadzie tylko w jeden sposób – Polacy nadal wyjeżdżają do pracy, choć wyraźnie widać, że na mniejszą skalę niż 4 lata temu.

Na początku roku wielu polityków i ekonomistów wypowiadało się, że kryzys niechybnie skłoni większość Polaków do powrotu do kraju, ale tak się nie stało. Polacy wolą przeczekać cięższe czasy za granicą, niż wracać do Polski, gdzie o pracę wcale nie łatwiej. Oczywiście, część osób wraca, ale dzieje się to z nieco innych powodów, niż kryzys. Wielu specjalistów mówi o 5-letniej cezurze czasowej. Po tym czasie spędzonym na obczyźnie wiele osób decyduje się, czy pozostać tam na zawsze, czy też wracać do rodzinnego kraju. Bierze się przy tym pod uwagę względy rodzinne, patriotyczne, a także możliwość rozwijania się we własnym zawodzie w Polsce. Niektórzy nie mają takiej możliwości w innym kraju, ponieważ dużą barierą jest język obcy i niechęć społeczeństwa do obcokrajowców, robiących w ich kraju kariery zawodowe.

niedziela, 21 października 2012

Jak wyznaczyć cel kariery?

 
Ustal swój długoterminowy  
cel kariery.

 Zgodnie z zasadą wyznaczania celów SMART,
 cel powinien być: S — precyzyjny 
M — mierzalny 
A — osiągalny, 
w zasięgu Twojej kontroli 
R — realistyczny 
T — określony w czasie. 

Ja dodaję jeszcze, że powinien być ekologiczny (co przez to rozumiem, wyjaśnię poniżej) oraz możliwy do wyobrażenia. I koniecznie zapisany, bo dopiero marzenia spisane na kartce zamieniają się w cele.

Marzenia przychodzą i odchodzą. Gdybyś poświęcił 20 minut na przypomnienie sobie swoich marzeń z ostatnich 3 miesięcy, zszokowałaby Cię liczba tych zapomnianych. Większość z nich wydawała się bardzo ważna, a spełnienie mogło dać Ci szczęśliwe i bogate życie.
Nasze życie spędzamy na marzeniu zamiast na spełnianiu marzeń.
Łatwość zapominania marzeń sprawia, że możemy spokojnie spać, że nasze sumienie jest czyste. Spisanie marzeń wyklucza wewnętrzne wymówki: „Mam słabą pamięć”, „Miałem tyle na głowie” itp.
Nie ma już odpowiedzialności wyłącznie przed własnym sumieniem. Teraz masz wszystko czarno na białym i nie ma odwrotu. Spisanie marzenia jest porównywalne do podpisania umowy ze światem, że je spełnisz.
Nie musisz podawać do wiadomości publicznej swoich marzeń, nie musisz ich publikować. Ale możesz opowiedzieć o nich życzliwym Ci osobom. Niektórym pomaga to dotrzymać słowa. Łatwiej jest coś zrobić, gdy się już komuś o tym powiedziało.
Spisanie marzeń na kartce przypisuje dane marzenie do sekcji w umyśle, którą możemy nazwać „rzeczy do zrobienia”. Nie jest to już abstrakcyjne pojęcie, ale konkretna rzecz, którą podświadomie sklasyfikowałeś jako pilną. Mówi o tym zjawisko psychologiczne zwane efektem Zeigarnik. W pierwotnej wersji Zeigarnik twierdziła, że zadania niewykonane pamiętane są lepiej niż zadania wykonane. A szczególnie zadania, których dokończenie danej osobie przerwano, są lepiej przypominane niż te, które można było dokończyć. Praktycznym przykładem występowania efektu Zeigarnik może być kelnerka, która lepiej pamiętać będzie klientów, którzy jeszcze nie zapłacili rachunku, niż tych, którzy już opuścili lokal.
Formułując swój cel, nie zapominaj więc o kilku zasadach:
Formułuj cel w sposób pozytywny. Pisz o tym, czego chcesz, a nie czego nie chcesz, bez używania zaprzeczeń typu: „Nie chcę dłużej pracować w tej firmie”. Jeżeli nie tam, to gdzie? W jakim charakterze?
Określ dokładnie, na czym Ci zależy. Gdybyś sprecyzował swój cel: „zdobyć pierwszą pracę”, to czy praca przy roznoszeniu ulotek spełnia te kryteria? Jeśli nie, to dlaczego? A jeśli tak, to skąd to wiesz? Nie określiłeś przecież dokładnie, o jaką pracę Ci chodzi. Po czym Ty sam lub inni poznają, że osiągnąłeś cel?
Wytyczaj cel, który będziesz mógł kontrolować. Jego osiągnięcie ma zależeć od Twoich działań. Nie możesz na przykład sprawić, aby Twój szef Cię polubił. Osiągnięcie takiego celu nie zależy od Ciebie, pomimo że Ty możesz wykonać wiele kroków zbliżających Cię do jego realizacji. Od Ciebie natomiast może zależeć osiągnięcie innego celu w tej relacji, na przykład dotyczącego konstruktywnego rozwiązywania konfliktów z tą osobą.
Bądź realistą. Nie chcę Cię zniechęcać, ale czasem warto jest zadać sobie pytanie, czy ktoś już tego dokonał. Możesz chcieć zostać dyrektorem marketingu, będąc absolwentem zarządzania, ale ile osób przed Tobą tego dokonało? Stawianie sobie nierealistycznych celów jest powodem depresji, frustracji, a nawet samobójstw. Możesz być panem świata, ale najpierw zostań panem własnego domu.
Wyznaczaj terminy. Jeśli chcesz otrzymać stanowisko głównego księgowego, to w jakim czasie? Bądź konkretny, nie bój się dat!
Zadbaj o ekologię celu. Zadaj sobie pytanie, czy osiągnięcie go nie zaszkodzi w żaden sposób Tobie (na przykład Twojemu zdrowiu przy pracy 18 godzin na dobę) lub bliskim Ci osobom? Nikt nie żyje na pustyni. Mamy w życiu wiele obszarów, które wzajemnie ze sobą współgrają. Czy realizacja jednego celu nie stoi w sprzeczności z innymi?
Pozwól, że opowiem Ci pewną historię.
Jedna z moich klientek, przychodząc do mnie na coaching, miała jasno wyznaczony cel dotyczący kariery — zostać szkoleniowcem. Miała za sobą kilka lat doświadczenia w kierowaniu zespołem, sama uczestniczyła w wielu szkoleniach i zapragnęła stanąć po drugiej stronie jako trener.
Kiedy zaczęła przyglądać się swoim życiowym priorytetom, okazało się jednak, że kilka z nich jest sprzecznych z obranym kierunkiem zawodowym. Ceniła sobie bardzo czas spędzany z rodziną, pracę, która umożliwia jej wyjście do domu o tzw. normalnej porze, miała w planach urodzenie drugiego dziecka. To były dla niej bardzo ważne wartości, których nawet sobie nie uświadamiała. Podczas sesji coachingu dostrzegła, że wolny zawód trenera, który obrała za swój zawodowy cel, stoi w sprzeczności z jej kluczowymi wartościami. Jak powiedziała, podświadomie czuła, że coś jest nie tak, bo do szkoły trenerów nie mogła od dłuższego czasu się wybrać, a plany macierzyńskie ciągle odkładała. Prawdopodobnie działo się tak dlatego, że obrany cel zawodowy nie był ekologiczny, czyli naruszał inne, ważne obszary w jej życiu. Dzisiaj jest szczęśliwą mamą kolejnego dziecka i nie myśli już chyba o zawodzie trenera.
Zwizualizuj swój cel. To jest test na sprawdzenie prawdziwości celu. Wyobraź sobie szczegółowo dzień, w którym osiągasz swój cel. Co widzisz, słyszysz, czujesz? Jeśli nie potrafisz sobie tego wyobrazić, może to oznaczać, że cel, który ustaliłeś, nie odzwierciedla Twoich dążeń, ale dążenia innych, ważnych dla Ciebie ludzi, które Ty bierzesz za swoje.
Ustal priorytety. By praca była pasjonująca, powinna być powiązana z wartościami. Jeśli ważna jest dla Ciebie równowaga praca-dom, powinieneś unikać zajęć, które wymagają delegacji i nadgodzin.
Wartości są siłą napędzającą naszego działania. To paliwo do Twojego auta wiozącego Cię do celu. Im więcej go w baku, tym szybciej i dalej zajedziesz.
Przykładowe wartości, które pojawiają się w związku z wykonywaną pracą, to: samorealizacja, zapewnienie bytu rodzinie, zadowolenie z pracy, poczucie bycia ważnym, docenienie przez bliskich, udowodnienie sobie czegoś, udowodnienie innym czegoś, pomaganie innym, dobre zarobki, inne przywileje, wysoki status społeczny, osiągnięcie wysokiego stanowiska, osiągnięcie samodzielności, niezależność w pracy, możliwość kierowania innymi, zdobycie sławy, tworzenie i realizowanie swoich planów, realizowanie pasji, praca z ludźmi, którzy wyznają podobny system wartości, ściganie się z innymi, poczucie odniesienia sukcesu, podejmowanie nowych wyzwań, rozwój osobisty, urozmaicenie i różnorodność, odpowiedzialność, przynależność do grupy, udział w sukcesach firmy, poczucie spełnienia, bezpieczeństwo…
A która wartość jest dla Ciebie najważniejsza?
Czy decydując się pozostać jej wiernym, jesteś gotowy ponieść również koszty tego wyboru? Innymi słowy: czy mówiąc jednej rzeczy „tak”, zgadzasz się na to, by powiedzieć innym „nie” albo „później”?

niedziela, 7 października 2012

Odnaleźć szczęście w pracy

 
Polska znajduje się na 58 miejscu wśród 149 państw, które zostały ujęte w Światowej Bazie Szczęścia opracowanej przez uczonego Ruuta Veenhovena z Uniwersytetu Erasmusa w Rotterdamie. Najnowsze badania pokazują, że z roku na rok jesteśmy coraz szczęśliwszym narodem. 

Ogólne zadowolenie ze swojej egzystencji deklaruje 70 proc. z nas - podaje CBOS. Ale jak przekłada się to na satysfakcję i zadowolenie z wykonywanej przez Polaków pracy?

Uśmiech jako narzędzie pracy


 Pracodawca, zatrudniając ludzi, oczekuje od nich entuzjazmu w kontakcie z klientem. Takie profesje jak stewardessa, kelner czy chociażby hostessa wymagają przede wszystkim uśmiechu względem klienta. Oczekuje się od pracowników nie lada wysiłku poprzez pokazywanie swojej osoby w nieustannie przyjaznym i radosnym świetle. Powstał nawet termin określający to zjawisko - zarządzanie emocjami. W skrajnych przypadkach taka praca emocjonalna (emotional labor) ociera się niemal o absurd. 

Jednym z paradoksalnych przykładów jest sytuacja pracowników pewnej chińskiej kolei, w której uśmiech poddawany jest rutynowej ocenie. Dzięki odpowiedniemu programowi komputerowemu analizowane są zdjęcia twarzy z kamerek kilkuset pracowników, a następnie punktuje się je w skali od 0 do 100. Wybrany zostaje najbardziej pozytywny wyraz twarzy danej osoby, a następnie jej obowiązkiem jest nauczenie się tego idealnego uśmiechu. Stewardessy też nie mają łatwo, muszą tłumić swoje uczucia i rozdawać uśmiechy na lewo i prawo w stronę pasażerów, którzy nierzadko bywają niemili. Niektórym stewardessom z amerykańskich linii lotniczych tłumaczy się nawet, że nie powinny reagować na obraźliwe uwagi mężczyzn, a rozmawiając z nimi, muszą udawać, że flirtują.

 Problem polega na tym, że takie sztuczne uśmiechy odbierają zapał do pracy i nierzadko przyczyniają się do depresji pracowników. Psychologowie alarmują, że praca nastawiona na ciągłe celebrowanie pozytywnych emocji odbiera ludziom cenne poczucie bycia sobą.

Polak potrafi inaczej

Proszę sobie wyobrazić, ile przeciętny Polak potrafiłby wytrzymać w pracy bez nieustannego narzekania, które uznane zostało za domenę naszej nacji. Faktem jest jednak, że to popularne malkontenctwo przekłada się na satysfakcję życiową i zawodową. Zrzędzimy na niskie zarobki, złą atmosferę w pracy, korki tuż przed jej rozpoczęciem, a nawet żalimy się, że kolega z pracy dostał podwyżkę, a my nie, ale wbrew pozorom kultura narzekania ma swoje zalety. Przede wszystkim pozwala pozbyć się negatywnych emocji.

 Biadolenie bywa napędem do wprowadzenia różnego rodzaju zmian, pozwala także na pozytywne myślenie o sobie, kształtuje dobry pogląd na własny temat. Jest to istotne do pokazania własnej osoby jako przebojowego, pewnego siebie pracownika. Polacy są szczęśliwi na przekór światowym badaniom, według których w ogóle nie powinni być. Zgodnie z zachodnimi badaniami osoby szczęśliwe to takie, które są optymistami, wierzą w przyszłość, która przyniesie im same dobra, ufają innym ludziom i mają poczucie kontroli nad własnym życiem. My nie wierzymy, że uśmiechnie się do nas los, większość z nas uważa, iż nie ma wpływu na to, gdzie i jak rzuci ich los. Inne badania pokazują, iż ludzie starsi są najszczęśliwsi ze wszystkich grup wiekowych, natomiast w Polsce za najszczęśliwszą grupę uważają się młodzi do 34 roku życia, a więc osoby w wieku produkcyjnym, którzy intensywnie budują swoją ścieżkę zawodową i zakładają rodziny. Teoria Perspektywy, za którą Daniel Kahneman zdobył Nagrodę Nobla, mówi o tym, że ludzie są skłonni do podejmowania ryzyka, żeby odrobić poniesioną stratę, natomiast unikają ryzyka, które mogłoby tę stratę pogłębić. W naszym kraju ta nagrodzona koncepcja ponosi porażkę, gdyż my unikamy ryzyka zarówno w momencie straty, jak i zysku. Być może ma nas to chronić przed rozczarowaniami, a budując coś po swojej myśli, boimy się wprowadzać w to niezbyt pewne innowacje. Często ma to odzwierciedlenie w sytuacjach, kiedy dowiadujemy się o niespodziewanym awansie. 

Zamiast się cieszyć, obawiamy się nowych obowiązków. Zastanawiamy się nad tym, czy im podołamy, ale również - jak zaczniemy być postrzegani przez współpracowników, czy zawodowe przyjaźnie nie legną nagle w gruzach, kiedy będziemy musieli kierować niegdyś równym sobie personelem. W końcu przyjmujemy awans, ponieważ, jak wykazały badania CBOS - najwięcej naszej energii pochłania wysiłek wkładany w poprawę sytuacji materialnej.

Dobre zarobki gwarancją szczęścia w pracy?

Podobno zadowolenie Polaków z pracy z roku na rok wzrasta. Najbardziej cenimy sobie pracę, którą zdobyliśmy po trudach i która jest naszą wymarzoną. Wiadomo, że artysta nigdy nie będzie czuł się spełniony w pracy informatyka i na odwrót. Zadowalająca profesja wg rodaków to niekoniecznie profesja oferująca bardzo wysokie pensje. Potwierdzają to wypowiedzi psychologów, którzy powtarzają, że wzrasta odsetek pracowników dobrze zarabiających i nieszczęśliwych równocześnie. Osoby te jednak nie chcą zmieniać pracy, ponieważ wolą się męczyć, ale żyć na godnym poziomie, do którego się już przyzwyczaili. Ci którzy mają rodziny, odczuwają pewną odskocznię od zmęczenia, ale inni samotni i bez pasji częściej chorują i popadają w depresję.

 Bardziej od zdobywania dużych pieniędzy cenimy sobie przyjazną atmosferę w zawodzie, pomocnych współpracowników i to, że czujemy się w niej najzwyczajniej w świecie potrzebni, że nie wykonujemy automatycznie powierzonych zadań, a o danej porze jesteśmy odprawieni do domu. Cieszymy się, kiedy po prostu jesteśmy pracownikami widocznymi. 

Czego szczęście w pracy nie toleruje?

Aby wszystkim żyło się dobrze w firmie, a praca sprawiała Polakowi przyjemność, wymaga on od współpracowników godnej postawy. Taka godna postawa na pewno nie oznacza przyjścia do pracy pod wpływem alkoholu, co deklaruje 96 proc. respondentów (CBOS). Na drugim miejscu jest załatwianie słynnych „lewych” zwolnień lekarskich - 83 proc., a aż 78 proc. pytanych potępia spóźniających się współpracowników. Polacy nie popierają też załatwiania prywatnych spraw w godzinach pracy, chyba, że przełożony się na to zgadza i nie zakłóca to powierzonych zadań. Nie tolerujemy też dorabiania poza legalną pracą, prywatnych rozmów ze służbowego telefonu czy wynoszenia materiałów biurowych. Jednak wielu z nas może powątpiewać w dane CBOS-u.

 Nasz negatywny stosunek do niektórych zachowań nie zawsze przekłada się na to, co sami robimy w trakcie pracy. Młodzi pracownicy są bardziej tolerancyjni i nie podchodzą do spraw tak radykalnie jak starsi. Ich poczucie szczęścia w pracy nie dotyczy aż tak bardzo drugiego współpracownika i nie nakazuje mu określonych zachowań. Oprócz tych wszystkich negatywów największym niszczycielem szczęścia jest stres. A mamy coś na ten temat do powiedzenia, gdyż jak pokazują badania firmy Extended DISC, jesteśmy najbardziej zestresowanymi pracownikami na świecie. Poziom stresu w pracy pokazuje tzw. Narodowy Wskaźnik Stresu (NSI - National Stress Indicator). W Polsce wynosi on 2,22 i jest najwyższy. Za nami uplasowały się Korea Południowa i Dania. Tak wysoki wskaźnik pokazuje, że nie odczuwamy swojego środowiska pracy jako spokojnego i bezpiecznego. Tyczy się to przede wszystkim korporacji.

Pomóż sobie w byciu szczęśliwym

Najpiękniej byłoby pracować w wymarzonym zawodzie, spełniać się w nim i rozwijać, dlatego dla każdego idealny zawód znaczy co innego. Nie ma swego rodzaju szczęśliwych profesji, bo każdy z nas ma inne predyspozycje i oczekiwania. Czasem w nieudolnej pogoni za odpowiednią dla nas pracą trafiamy na tę, która nam nie do końca odpowiada, a utrzymać się z czegoś trzeba.

Oto kilka rad, które pozwolą przetrwać niewymarzoną pracę:

Spisz na kartce wszystkie plusy i minusy pracy. Skup się na plusach, będzie ci łatwiej pokonywać trudności.
Jeśli to możliwe - unikaj w pracy tych osób, które permanentnie psują ci humor, a rozmawiaj tylko z przyjaznymi.
Jeśli zdecydowałeś się na urlop, skorzystaj z niego najefektywniej, nie siedź bezczynnie w domu, bez przerwy rozmyślając o pracy.
Zadania, których nie znosisz, wykonuj w pracy jako pierwsze, nie będziesz o nich myślał cały dzień.
Jeśli nie masz czasu na jakieś zadanie lub nie potrafisz go wykonać, mów o tym od razu, nie ma potrzeby żebyś ślęczał nad tym po godzinach bez owocnych rezultatów.
Nie wyręczaj innych w ich obowiązkach.
Pomyśl o tym, że twoja praca pomaga komuś innemu, jest jak zasada „podaj dalej”.
Stwórz sobie plan działania, trzymaj się go, a zobaczysz, że praca pójdzie sprawniej.

piątek, 21 września 2012

Kryzys kobiet 45+ na rynku pracy.

 
Dzisiejszy  
rynek pracy 
jest ogromnym wyzwaniem dla dojrzałych osób, które utraciły zatrudnienie. Całkowicie błędny jest pogląd, 
że utrata pracy jest efektem słabej tzw. „jakości pracownika”
 w sensie sprawności zawodowej, sumienności, rzetelności, a nawet kreatywności rozumianej, jako domena osób młodych.  

W ciągu ostatnich kilku lat nastąpiły zwolnienia grupowe, zarówno w firmach korporacyjnych jak też w średnich i małych przedsiębiorstwach. Pomimo szczególnej uwagi, jaką w procesach ograniczania zatrudnienia przykładali pracodawcy do eliminowania elementu dyskryminacji wiekowej zwalnianych pracowników, w znaczącej proporcji zwolnieniom grupowym podlegają pracownicy powyżej 45 roku życia. To nie przypadek, tylko przemyślane i strategiczne decyzje, szczególnie w korporacjach. Głównym powodem jest zmniejszenie kosztów pracy z jednoczesnym pozbyciem się pracowników, którzy z racji doświadczenia uodpornili się nieco na manipulację przez przełożonych i nieskuteczne wewnętrzne procedury motywacyjne. 

Niejednokrotnie po pewnym casie, w miejsce zlikwidowanych rzekomo stanowisk pracy, pojawiają się nowe o innej nazwie. Na nowe stanowiska preprowadzana jest rekrutacja młodszych osób. Jako że mają małe doświadczenie, oferowane jest im znacząco mniejsze wynagrodzenie, niż mieli zwolnieni pracownicy. Ponadto utrzymanie pracy przez zrekrutowanych pracowników, uzależnione jest jednoznacznie od włączenia się w tzw. „wyścig szczurów”, a na horyzoncie pokazana jest wizja awansu stanowiskowego i finansowego. Tak rozpoczyna się nowy cykl  zawodowy pracownika, który mając lat 30 już w okresie próbnym martwi się, że będzie kiedyś w grupie 45 + i podzieli ich los.

Pośród rzeszy zwalnianych grupowo pracowników jest przewaga kobiet.

  Niezależnie od posiadanego wykształcenia, umiejętności, kwalifikacji zawodowych mają one ogromne trudności z pozyskaniem nowej pracy. Długotrwałe niepowodzenia w przeszukiwaniu ofert i wysyłaniu listów aplikacyjnych  powodują utratę pewności siebie oraz poczucia własnej wartości. Zawsze równolegle następuje efekt pogorszenia sytuacji materialnej rodziny – tylko w niewielkim procencie kobiety mogą sobie pozwolić na zaprzestanie poszukiwania pracy, skupienie się na zajmowaniu się rodziną i domem. Trzeba podkreślić, że w tej grupie  znajdują się także samotne matki, dla nich  życie bez pracy to prawdziwy dramat. Początkowo mając jeszcze pieniądze z odprawy  funkcjonują w miarę normalnie i wierzą, że lada dzień ich sytuacja zmieni się na lepsze. Jednak czas mija, a nic simę nie zmienia. Pieniądze z odprawy topnieją, a rachunki do płacenia i zakupy do zrobienia pozostają. Budzą się rano ze strachem jak spojrzą w oczy swoim dzieciom, którym trzeba kupić książki, buty albo dać na kino…, co dalej ?

Zaczynają rozważać podjęcie jakiejkolwiek pracy, czyli poniżej swoich kwalifikacji oraz aspiracji. To są ciężkie decyzje, ale rzeczywistość jest nieubłagana. Coraz częściej zdarza się i będzie się zdarzać, że kobiety posiadające wyższe wykształcenie, także podyplomowe lub doświadczenie, jako kadra zarządzająca średniego szczebla podejmują pracę  w sklepach, albo jako opiekunki do dzieci, czy osób starszych. Myślą, że to tylko chwilowo … czas mija, końca kryzysu nie widać. Czy można żyć samą  wiarą że będzie lepiej? Do emerytury mają   około 15 lat i z trwogą śledzą projekty reformy emerytalnej.

 Zadają sobie pytanie, jaką mają przed sobą przyszłość? Kobiety bardziej energiczne i mniej przytłoczone sprawami domowymi korzystają ze szkoleń realizowanych tak licznie przez różne firmy i instytucje finansowane ze środków Unii Europejskiej. To powoduje, że powraca w nich wiara w siebie i chęć poszukiwania nowych możliwości. Czasami nabierają odwagi  i entuzjazmu na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Pragną SUKCESU i niektórym się udaje. Trzeba jednak pamiętać, że co najmniej powołowa sukcesu tkwi w pomyśle. Dążenie do pozytywnej zmiany trzeba rozpocząć od wnikliwej analizy własnych atutów, oceny pomysłów, możliwości i ograniczeń/ w tym czasowych i finansowych/, elementów sprzyjających i  negatywów. Podejście takie dotyczy zarówno prowadzenia działalności, jak też wykonywania pracy, jako pracownik.

 Kolejnym krokiem jest stworzenie planu działania, który krok po kroku wdroży w życie opracowane zamierzenia. Już w trakcie realizacji tej strategii jest  szansa, żeby poczuć się lepiej. Niezbędna jest konsekwencja, jednak z dokonywaniem koniecznych, bieżących korekt. Wówczas nastąpi auto motywacja, która pozwoli nie tylko odnaleźć się zawodowo i finansowo, ale także dowartościować się i powrócić do normalnego stylu i trybu życia.

piątek, 7 września 2012

Praca barmana - cienie i blaski

Od kandydatów na barmana wymaga się wykształcenia związanego z gastronomią, ale bywa też że do pracy przyjmowani są absolwenci innych szkół, mający – potwierdzoną – wiedzę teoretyczną oraz praktyczną z zakresu kulinariów, chemii spożywczej i zasad bhp, obowiązujących w pubach oraz restauracjach. 

Wykształcenie kierunkowe zapewniają szkoły zawodowe oraz licea profilowane o kierunku gastronomicznym. Zależnie od wybranej specjalizacji, po ich ukończeniu, można zdobyć tytuł zawodowego kucharza, organizatora usług gastronomicznych, kucharza małej gastronomii czy też kelnera. Można też zostać absolwentem kierunku hotelarskiego, na jednej z wyższych uczelni. 

Wówczas to poznaje się technologie gastronomiczne, meandry organizacji hotelarskich, metodykę pracy w restauracjach, kuchniach, hotelach, pubach i tym podobnych miejscach. Prócz zajęć teoretycznych, obowiązkowe są też praktyki zawodowe. To one tak naprawdę pokażą, czy kandydat na barmana ma zadatki, by pracować z ludźmi, w branży kulinarno-usługowej.

Wiele osób jednak, bez względu na posiadane doświadczenie czy wykształcenie, kończy – po prostu – specjalnie do tego celu organizowane kursy oraz warsztaty. Przede wszystkim, dotyczą one umiejętności praktycznych, a więc: obsługi niezbędnych urządzeń, używanych w pracy barmana oraz alkoholoznawstwa (w tym pojęciu zawierają się wykłady o historii powstawania różnych alkoholi, ze szczególnym naciskiem na wiedzę o ich przyrządzaniu, podawaniu, łączeniu z innymi trunkami). 

Ważne jest szkolenie z technik sprzedaży, czy też z zarządzania barem. Kandydaci, poznający tajniki barmańskiej profesji, przyswajają specjalistyczną terminologię, uczą się też, z jakimi dodatkami serwować wino, wódkę, whisky i przeróżne likiery. Każdy barman powinien też wykazać się zręcznością przy przyrządzaniu kolorowych drinków. Wiadomo – im bardziej widowiskowo, tym ciekawiej!

Kursy kończą egzaminy teoretyczne oraz praktyczne. Dyplomy danych placówek mogą być mniej lub bardziej prestiżowe, a swoje kwalifikacje barmani zawsze mogą podnieść, poprzez uczestniczenie w kolejnych etapach szkolenia. Wówczas to stają się ekspertami od – na przykład – jednego typu alkoholu, bądź od prowadzenie istnego barmańskiego show (łączy się to ze zdobyciem certyfikatów pierwszego oraz drugiego stopnia kompetencji barmańskich). 

Wskazane jest startowanie w branżowych konkursach – ich wygrywanie podnosi rangę danego specjalisty, buduje jego zawodową drogę rozwoju, a także nadaje rozgłos najlepszemu barmanowi w regionie, w województwie, w kraju itd.

wtorek, 21 sierpnia 2012

Najlepszy kandydat do pracy

 
Bez wątpienia najbardziej uczciwe są te procesy rekrutacyjne,
 w trakcie których prosi się kandydatów o przygotowanie pewnego projektu. 
Wtedy faktycznie mają oni szansę dostać pracę dzięki swoim zdolnościom i umiejętnościom. 
Oczywiście – jeśli pominie się osobiste preferencje, 
gust i upodobanie pracodawcy. 

Jednak w przypadku większości stanowisk taki sposób rekrutacji nie jest możliwy. Wszędzie tam ocenia się kandydatów tylko na podstawie CV i rozmów kwalifikacyjnych – czynniki decydujące o sukcesie są o wiele bardziej zróżnicowane. Nie ma czemu się dziwić - wielu kandydatów ma niemal identyczny przebieg dotychczasowej kariery zawodowej (i edukacyjnej).

Nikt już nie ukrywa, jak bardzo ważna jest rozmowa kwalifikacyjna i to, jakie wrażenie wywrze kandydat na pracę. Oczywiście – pomijam już te sytuacje, kiedy podczas rozmowy kwalifikacyjnej okazuje się, że kandydat kłamał w CV (a zdarzają się takie przypadki).

Niestety jednak różnica w samym CV miedzy najlepszymi kandydatami jest minimalna. Wtedy właśnie o sukcesie (czy też jego braku) w procesie rekrutacyjnym zaczynają stanowić sprawy zdawałoby się drugorzędne.
Kandydat jest sprawdzany pod kątem radzenia sobie w sytuacjach stresowych, kreatywności, asertywności i umiejętności zarządzania projektami (lub zarządzania czasem). A więc wszystkie te cechy, które może nam zagwarantować tylko i wyłącznie rozwój osobisty (o ile nie mamy naturalnych wrodzonych lub wyniesionych z domu umiejętności).

Coraz częściej zauważam, że źródłem problemów ze znalezieniem pracy jest zbyt niska inwestycja w rozwój osobisty. I wcale nie dotyczy to tylko i wyłącznie pracowników umysłowych. Na każde stanowisko jest zawsze więcej kandydatów niż miejsc pracy – z tego powodu przeprowadza się rekrutacje (czasem wieloetapowe). Czasem decyduje naprawdę minimalna różnica – warto zatem zadbać o to, by ta różnica była na naszą korzyść.

wtorek, 7 sierpnia 2012

Magister inżynier budownictwa, most wanted!

 
Rynek pracy 

jest niczym żywy organizm, szybko reaguje na otoczenie. Trendy w światowej gospodarce zmieniają się niczym kolory i kształty w kalejdoskopie. To właśnie rynek pracy jest najbardziej czuły na takie zmiany, zwłaszcza w zapotrzebowaniu na poszczególne specjalności oraz umiejętności. 

Istnieje wiele analiz, badań oraz prognoz, jaki fach cieszy się największym zapotrzebowaniem. Widmo kryzysu sprawia, że nawet pracodawcy wykazują się dużą dawką ostrożności. Pomimo, iż średnio co czwarta firma przewiduje wzrost zatrudnienia, to istnieją dwie podstawowe kategorie pracowników, którzy mogą liczyć na największe zainteresowanie pracodawców. 

Obok pracowników działu sprzedaży , od tych najniższego do najwyższego szczebla kierowniczego,  są również specjaliści inżynierowie. Największe zapotrzebowanie okazuje się być na budowniczych, którym nieobce są takie hasła jak geotechnika, deskowanie, a także wiedzą do czego służy oraz jak obsługiwać niezwykle innowacyjny litebox.

Polskie uczelnie państwowe pragną sprostać wymaganiom współczesnego świata i słyną z profesjonalnej kadry dydaktycznej, dzięki czemu mogą szkolić najlepiej jak się da. Naukę można porównać do benchmarkingu, który jest bardzo popularnym systemem na całym świecie.  

Specjaliści są zgodni, iż warto jak najwcześniej zdecydować się na konkretną ścieżkę kariery i konsekwentnie dążyć do celu. Im szybciej podejmie się taką decyzję, tym bardziej atrakcyjnym i konkurencyjnym pracownikiem będzie się na rynku pracy. Pracodawcy oczekują dobrego przygotowania merytorycznego, a także znajomości co najmniej jednego języka obcego. Zatem odpowiednie wykształcenie po pierwsze, a po drugie, zdobywanie umiejętności praktycznych. Pomocne okazuje się również kolekcjonowanie opinii oraz referencji. 

Mogą stać się one siłą przetargową podczas rekrutacji na konkretne stanowisko.

Niezależnie od wybranej ścieżki kariery należy być aktywnym, czujnym oraz otwartym na wszelkie zmiany zachodzące na rynku pracy.

sobota, 21 lipca 2012

Rynek pracy - las możliwości?

 
W czasach kryzysu ciężko o pracę. Spółki prywatne poszukują oszczędności, co bardzo często odbija się na ludziach w nich zatrudnionych. Umowę o pracę jest niezwykle trudno otrzymać, a jeszcze trudniej utrzymać się na etacie. 

Konkurencja jest tak ogromna, że choćby najdrobniejszy błąd, choćby jedno opóźnienie może przekreślić nas jako pracownika. Na każde stanowisko najczęściej jest wielu chętnych. Właściciele firm wykorzystują swoich pracowników. Działamy ponad siły, bardzo często za marne pieniądze, poświęcamy się, pracujemy po godzinach, za które nie dostajemy pieniędzy, po czym zostajemy zwolnieni z dnia na dzień. Na naszym etacie za jakiś czas pojawia się ktoś nowy, kto być może za jakiś czas podzieli nasz los.

      Polska z dnia na dzień staje się fabryką bezrobotnych, będąc jednocześnie pustynią na rynku pracy. Uczelnie szybko się rozrastają, studiować może dzisiaj praktycznie każdy, bez ograniczeń wiekowych. Dzisiaj będąc studentem łatwo o zatrudnienie; student nie jest drogim pracownikiem. Zgodzi się pracować za najniższą stawkę na umowę o dzieło albo często nielegalnie, bez umowy. To dlatego pracodawcy tak chętnie przyjmują osoby uczące się studentów, to dlatego mamy taką okropną sytuację na rynku pracy. 
 
Co zrobić, by naprawić swój los? 
Gdzie dostać pracę? 
 
Można próbować szczęścia za granicą, ale niestety nie każdy się na to porwie. Jeżeli nie mamy zobowiązań wobec rodziny, nie mamy żony, dzieci, jesteśmy młodzi i niezależni, o wiele łatwiej odważyć się na ten krok.

    Innym sposobem, też dla śmiałych, będzie rozpoczęcie własnego interesu. Tylko jaką obrać branżę? Na początku najbezpieczniej spróbować sił w biznesie sieciowym. Apteka internetowa, sklep internetowy, copywriting, reklama - to idealne rozwiązanie, które na starcie nie wymaga dużego udziału pieniężnego, więc w przypadku fiaska nie stracimy fortuny. Wkładem będzie nasza wiedza. Im lepsze mamy doświadczenie, tym łatwiej będzie nam rozpocząć. Do utworzenia sklepu czy apteki będziemy potrzebowali kontaktów z hurtownią. W aptece mamy przeważnie tanie leki, suplementy diety, więc aby stać się konkurencyjnym dla innych należy mieć niedrogiego dostawcę, który sprzeda nam towary w jak najniższych cenach. Niestety, nie od razu zdobędziemy korzystne upusty u pośredników. By kupować najtaniej, dużo bardzo dużo hurtowni żąda stażu w swojej branży, a rabaty bardzo często zależą od sumy kupionego artykułu i lat współpracy.

     Rynek jest bezwzględny, a początki najczęściej zawiłe. Ale odrobina samozaparcia, wytrwałości i wiary we własne możliwości, pomoże nam osiągnąć wybrany cel.

sobota, 7 lipca 2012

O pracy baristy

Specjalistą od parzenia, przyrządzania i podawania kawy może zostać każdy, kto zapragnie zgłębiać tajniki baristyczne. Wykształcenie czy zdobyty dotychczas zawód nie mają tu żadnego znaczenia. 

W Polsce brak wciąż specjalistycznych szkół, oferujących kształcenie w tym zakresie, dlatego zainteresowanym baristyką proponuje się płatne kursy, organizowane w większych miastach. Podczas nauki, zdobywa się wiedzę na temat uprawy i obróbki ziaren kawy. Sposobu ich parzenia, jak również zasad serowania kofeinowych i bezkofeinowych napojów. Wprowadza się również rozróżnienie pod względem zawartości mleka w kawie – inaczej wszak przyrządza się espresso, inaczej latte, romano, wiener melange. Są kawy podawane ze słodkim rumem, z pyszną bitą śmietaną oraz z najlepszą whisky.

 Wszystkie takie zestawy trzeba umieć wyszykować, a także – w atrakcyjny sposób - zaproponować je naszym potencjalnym klientom.

Przyszli bariści dowiadują się również, na czym poleca latte art, a więc sztuka dekorowania kawy za pomocą mlecznych rysunków oraz wzorów, tworzonych na wierzchniej warstwie napojów. Od kawowych specjalistów wymaga się dość rozległej wiedzy o gatunkach kaw, o tym, skąd one pochodzą i jak są uprawiane. Ceniona jest także kreatywność – ciekawe smaki, a także unikatowe połączenia rodzajowe są szansą na przyciągnięcie klientów do kawiarenek, restauracji, pubów. Liczy się nie tylko unikatowa kompozycja smakowa kawy, lecz również jej zapach i forma wizualna. No i dobór naczyń, w których podajemy gotowe produkty. Mogą to być filiżanki, szklanki, kubki, kubeczki. Do tego serwuje się ciastka, desery lodowe, a nawet drinki czy różne rodzaje mineralnych wód. Wszystko wedle indywidualnego gustu.

Coraz więcej restauracji hotelowych oraz firm cateringowych chce zatrudniać własnego baristę. Wymagania konsumentów bardzo wzrastają i od pitych kaw oczekuje się teraz pewnych norm, standardów przygotowania, a jednocześnie nieszablonowych rozwiązań. Stąd pomysł na kawy barwne, alkoholowe, mrożone i doprawiane cynamonem, wanilią, mieszane z budyniem albo z lodami.

Barista nie tylko zajmuje się parzeniem kawy, ale jest też opiekunem ekspresów, ciśnieniomierzy i najrozmaitszych kawiarek. Musi też dbać o odpowiednie magazynowanie ziaren, o zaopatrzenie lokalu w różne rodzaje cukru, śmietanek, mleka. W Polsce kawowy ekspert zarabia ok. 2000 złotych.

czwartek, 21 czerwca 2012

Praca jako copywriter, osoba wprowadzająca dane.

Obecnie sieć internetowa pozwala nie tylko na rozrywkę czy też komunikację ze znajomymi, ale również na rozwój zawodowy i możliwość pracy przez Internet. 
Z pewnością do najpopularniejszych, a zarazem najbardziej dochodowych, sposobów na powiększanie zysków jest praca, 
jako copywriter lub też operator danych. 

Praca w domu to marzenie wielu osób. Z tego sposobu zarobkowania korzystają przede wszystkim młode matki, które chcą jak najwięcej czasu spędzać ze swoim dzieckiem, jednocześnie nie wypadając z rutyny zawodowej, do której później ciężko wrócić.

Aby móc zarabiać w sieci nie wystarczy jedynie posiadać Internetu w miejscu swojego zamieszkania, ponieważ podstawowym kryterium pracy zdalnej są odpowiednie umiejętności oraz wiedza, która może być wykorzystana na danym rynku pracy. Początkujący użytkownicy mają jednak sporo możliwości, ponieważ bez większego doświadczenia mogą rozpocząć swoją przygodę z copywritingiem lub też wprowadzaniem danych. W tym przypadku liczy się przede wszystkim giętki język oraz sprawne operowanie słowem. Obecnie bardzo wiele firm poszukuje copywriterów, którzy nie tylko dostarczali by treści na strony internetowe, ale zajmowali się szeroko pojętą promocją w sieci marki, firmy czy też prywatnej osoby.

Gdzie jednak kierować swoje pierwsze kroki, w przypadku zainteresowania pracą zdalną? Na pewno wiele odpowiedzi odnajdziemy na blogach internetowych, które wskazują prawidłowy tor działania. To właśnie tam mamy do czynienia z wiarygodnymi informacjami, ponieważ są one przekazywane od osób, które miały do czynienia z daną metodą zarobkową i mogą coś polecić lub też stanowczo odradzić. Możemy liczyć na uzyskanie cennych kontaktów, które pozwolą na rozpoczęcie zarobkowej działalności w Internecie. Warto więc już dziś tam zajrzeć i zapoznać się z zapoznać się z merytoryczną częścią blogów.

czwartek, 7 czerwca 2012

Imprezy integracyjne

 
Imprezy integracyjne  


Są miłym elementem jednoczącym zespół pracowniczy. Przyjęło się, że jeśli grupa stawia na lepszy kontakt pomiędzy poszczególnymi swymi ogniwami – zgrana drużyna pracuje wydajniej i szybciej. 

Dlatego we współczesnych firmach, nie bez kozery, wyznacza się na team liderów ludzi otwartych, towarzyskich i – nade wszystko – umiejących zarządzać swymi podopiecznymi. Dobrze jest się więc lepiej poznać, by wiedzieć, kogo obsadzić w jakiej roli i jak rozdzielać zakres zawodowych obowiązków. Do celów integracyjnych służą – od lat doskonalone – imprezy integracyjne.

Na miejsce ich realizacji można wybrać miejsce zaciszne lub – całkiem odwrotnie – klub taneczny, pub, kręgielnie czy salę koncertową. Członkowie poszczególnych projektów chadzają też na rozmaite eventy, kolacje, dodatkowe kursy, mające ich zjednoczyć na realizacji wspólnego celu. Na przykład na nauce obsługi jakiegoś urządzenia lub na uprawianiu wybranego sportu.

Może to i oryginalna strategia „firmy”, ale niedawno górnicy z Górnego Śląska, dostali karnety na treningi squasha, a także wejściówki do hali judo, gdzie dba się o to, by ciała mężczyzn pozostały wydajne przez długie lata. Wszak w pracy pod ziemią szybko traci się zdrowie. Poprawę warunków fizycznych górników połączono tu z zaszczepianiem w nich nowej pasji życiowej. Tej sportowej.

Dział kadr w jednej z dużych firm na Pomorzu często odwiedza duże hotele w wybranych kurortach Polski. Tam odbywają się szkolenia pracowników, a także bankiety na ich cześć, uroczyste wręczanie premii za odniesione zasługi i oficjalne gratulowanie awansu, przyznanego najlepszym kadrowcom. Piękne okoliczności takich spotkań, same w sobie, są nagrodą dla - na co dzień mocno zajętych - ludzi. Mają oni potem, co wspominać, jak również mocniej identyfikują się z firmą.

Bankowcy jeżdżą razem na narty – grupowe karnety są tańsze, a poza tym, po całym dniu spędzonym na stoku, przyjemnie jest wypocząć przy smacznym grzańcu bądź mocny drinku „Rob Royu” i dotrzeć do domu dopiero wieczorem, autokarem, który dla swych konsultantów wynajmuje oraz opłaca dany bank. Taki wypad w góry to też szansa, by poznać osoby codziennie mijane na korytarzu, spotykane we wspólnej kuchni czy w windzie.

Z kolei, pewien międzynarodowy band, szykujący razem projekty dla Unii Europejskiej, lubi – raz w miesiącu – popłynąć razem w rejs po Warcie, posłuchać koncertu organowego albo zjeść w kolację w jednej z renomowanych, staropolskich restauracji. Powyższe „chwile wytchnienia” od pracy leżą w tradycji wielu firm – tych dużych, zatrudniających rzesze ekspertów, jak i tych małych, pragnących stworzyć zgrany i nie anonimy (!) zespół pracowniczy.

poniedziałek, 21 maja 2012

Jak znaleźć pracę, która będzie źródłem pieniędzy?

 
Szukasz pracy i nie możesz jej znaleźć? 
Ale czy zadałeś sobie pytanie gdzie jej szukasz, jak długo? 
Możesz zamiast chodzenia od pracodawcy A do B powinieneś w końcu dowiedzieć się Co tak naprawdę Cię kręci? 
Jeśli chcesz się dowiedzieć jak znaleźć pracę, która będzie źródłem pieniędzy to koniecznie przeczytaj ten artykuł. 


Jak znaleźć pracę ?


 Znalezienie pracy zgodnej z naszymi zainteresowaniami, kwalifikacjami, doświadczeniem, aspiracją czy marzeniami wcale nie jest takie proste o czym być może już się dowiedziałeś. Na drodze stoi wiele przeszkód, o których jeszcze nie wiesz ale z pewnością je poznasz. Często są to problemy niezależne od nas i wpływające nieświadomie na możliwość znalezienia pracy. 
 

Co zrobić aby dostać pracę naszych marzeń?

 Przede wszystkim aby dostać pracę trzeba się „napracować” ponieważ minęły już czasy kiedy dostawało się ją od ręki. Niestety ale zbyt mało czasu poświęcamy na szukanie pracy, przeciętnie jest to ok. 5 godzin tygodniowo. Należy zwiększyć ten czas do około 20-30 godzin/tydz. gdyż zwiększamy wtedy swoje szansę.

Dowiedz się co cię kręci ?

Przygotuj się to właściwie pierwszy i najważniejszy krok. Zacznij od dokładnej analizy swoich potrzeb, zainteresowań, kwalifikacji. Daj szansę sobie aby poznać samego siebie, bo jeśli tego nie zrobisz to, tracisz czas sądząc, że Twój potencjalny pracodawca będzie inwestować swój czas by poznać ciebie. Jeśli uważasz, że sam nie wiesz co tak naprawdę chciałbyś robić w życiu, do czego się nadajesz, co cię kręci i na jakim polu możesz osiągać sukcesy, zgłoś się do konsultanta w biurze doradztwa zawodowego. Na podstawie specjalistycznych testów psycholodzy nakreślą twój profil predyspozycji zawodowych

Zastanów się również czego tak naprawdę oczekujesz od swojej przyszłej pracy i pracodawcy, co chciałbyś osiągnąć pracując w konkretnej firmie, do czego się nadajesz a zwłaszcza co sprawia Ci przyjemność.

Jeśli stwierdzisz, że chcesz pracować w jakiejś dziedzinie, ale nie masz jeszcze odpowiednich umiejętności, kwalifikacji czy doświadczenie to nie wysyłaj swojego życiorysu. Zaoszczędzisz swój czas i późniejsze rozczarowanie: swoje i pracodawcy. Pomyśl o tym, że wszystko to, co zrobiłeś do tej pory w swoim życiu, nawet te najmniejsze i wydawałoby się, najmniej istotne drobiazgi, wzbogacają twoje doświadczenie i mogą okazać się bardzo przydatne w przyszłości, a tym samym podbudują zaufanie i szacunek do samego siebie.

Dlaczego ciągle słyszę odmowę?

Poszukiwanie pracy wymaga czasu, wysiłku i cierpliwości. Dokładnie w tej kolejności. Trzeba być przygotowanym na odmowę, którą przyjmujemy bardzo emocjonalnie, bierzemy ja bardzo do siebie i bardzo na serio. Tak bardzo koncentrujemy się by nie usłyszeć odmowy, że w efekcie siłą woli ściągamy ja na siebie. Śmieszne? Wcale nie! Ale znając ten mechanizm działania naszego umysłu możemy zacząć ściągać pozytywne doznania lub nauczyć się myśleć o sprawach negatywnych w aspekcie pozytywnym. I tak, odmowa nie jest czymś negatywnym. Informuje Cię jedynie, że w danym miejscu, w tym momencie nie masz czego szukać. Jak zastanowisz się ile jest firm w każdym mieście i do ilu drzwi możesz śmiało zapukać, usłyszenie “Panu/Pani już podziękujemy?” przestaje wydawać się takie straszne. Natomiast zaczyna być informacją, żeby szukać dalej. Do skutku!  Zrób sobie listę, na której zaplanujesz zadania i z pełną determinacją i konsekwencją ją realizuj.

Gdzie szukać ofert pracy ?

Aktywnie szukając pracy masz większe szanse na jej znalezienie. Aktywnie to znaczy do skutku, codziennie, bez żadnych wymówek typu “Dzisiaj jest mróz, więc zostanę w domu, jutro zacznę szukać pracy”, bo co się stanie jeśli przez trzy miesiące będzie mróz? Jak przez kilkanaście tygodni będziesz odkładać tę decyzję, zawsze znajdując jakąś wymówkę, możesz po prostu zostać bez środków do życia. Trzeba pokonywać własne słabości  iść śmiało do przodu. Na rynku istnieje wiele wydawnictw zajmujących się ogłoszeniami o pracę lub wydających specjalny dodatek z ofertami. W zależności od miejsca zamieszkania codziennie przeglądaj prasę zarówno lokalną jak i krajową. We wszystkich gazetach na ogół publikowane są ogłoszenia “dam pracę” , “szukam pracy” i “praca dodatkowa”. W Gazecie Wyborczej jest to poniedziałek i dodatek “Praca”, Rzeczpospolita poza dodatkiem o pracy, ma również dodatki “Moja kariera”, “Dobra Firma”, w Super Expresie jest dodatek “Kariera”.
Zapytaj kioskarza, lub nawet poproś by Ci odkładał do specjalnej teczki gazety z dodatkami o pracy.

poniedziałek, 7 maja 2012

Przeszkody na drodze awansu dla młodych

 
Mnóstwo deklaracji i inicjatyw mających zbliżyć sektor przedsiębiorczy z sektorem oświaty na poziomie ponadgimnazjalnym to najbardziej odczuwalna oznaka tego, że problem został zdiagnozowany i odpowiedzialne instytucje starają się wdrożyć sensowne działania.  

Jak twierdzą bowiem sami przedsiębiorcy, problemem największym jest nieprzygotowanie praktyczne absolwentów uczelni wyższych do powierzanych im zadań i obowiązków. Zwykło się przy okazji twierdzić, że brakuje godzin praktycznych w szkołach przygotowujących do zawodu, a z pewnością ich liczba jest niedostateczna. Przykładowo, adepci dziennikarstwa oceniani są krytycznie z powodu nadmiaru teorii na wykładach, która powinna mieć, w ich odczuciu, znaczenie drugorzędne. Wykładowcy akademiccy w odpowiedzi argumentują, że zadaniem akademickiego nauczania jest propagowanie wzorców postaw ludzi w świecie, reprezentujących różne grupy społeczne i profesje. Studenci muszą znać ideowe założenia profesji, którą w przyszłości wybiorą. Twierdzą też, że brak kwalifikacji zawodowych absolwentów studiów jest owocem zaniedbań nie tylko z winy środowiska uczelnianego, ale też grona pedagogicznego w liceach i gimnazjach.

Dyskusje tego typu rzadko prowadzą do konstruktywnych rozwiązań, za sprawą których nastąpiłby oczekiwany przez młodych ruch w interesie - spłynęłyby nowe oferty pracy, dzięki czemu mogliby oni z powodzeniem realizować się w wybranych przez siebie zawodach. Zamiast tego snuje się niezliczone dywagacje i tworzy nigdy nierealizowane projekty, gdyż ostatecznie brakuje funduszy publicznych na wiele form wsparcia przeciw wykluczeniu. Obecnie oferty pracy nie są w stanie zaspokoić potrzeb nawet odsetka chętnych absolwentów, zgodnie marzących o samorealizacji, dobrej atmosferze w pracy i stabilizacji materialnej. W efekcie tego wszystkiego, nic nie boli tak jak start w dorosłe życie.

Z pomocą spieszą za to sami pracodawcy. W niektórych szkołach rozpoczęto realizacje programu współpracy miedzy właścicielami zakładów pracy, a uczniami szkolącymi się w danym zawodzie. Działania tego typu mają charakter pilotażowy, jednak bezpośredni udział zainteresowanych podmiotów działa mobilizująco na młodzież. W szkołach powstają klasy pod patronatem rożnych podmiotów, zatrudniających w czasie roku szkolnego uczniów na praktyki.

Pora by z pomocą pospieszyli też ustawodawcy. Dobrym pomysłem mogłoby być obniżenie kosztów pozapłacowych związanych z zatrudnieniem młodego pracownika. Obecnie zrównanie kosztów pracy młodego i doświadczonego pracownika może być traktowane w kategorii nierównego startu. Działa to zdecydowanie na niekorzyść kandydata młodszego, a tym samym mniej doświadczonego. Wielu pracodawców woli nawet przyjąć pod swoje skrzydła studenta ostatnich lat studiów, gdyż koszty jego zatrudniania są niższe, a doświadczenie i kwalifikacje porównywalne. Proponuje się zatem, by zmniejszyć koszty zatrudnienia absolwenta, by mógł łatwiej wejść na rynek pracy.